Trzy pierwsze w tym roku przypadki zapalenia opon mózgowych po ugryzieniu kleszczy, zanotowano w naszym regionie.
– Pierwsze, ale nie ostatnie – ostrzegają epidemiolodzy.
Zachorowanie może być rozpoznane dopiero po miesiącu od ugryzienia przez kleszcze. W czerwcu może się okazać, że takich przypadków jest znacznie więcej – tłumaczy dr Marek Behan, kierownik działu szczepień olsztyńskiego sanepidu.
Ukąszenie przez zakażonego kleszcza grozi boreliozą, kleszczowym zapaleniem mózgu lub zapaleniem opon rdzeniowo-mózgowych.
Kleszcze można je spotkać w lasach i parkach. Z kilunastu metrów wyczuwają człowieka. Wybierają ciepłe, wilgotne zakamarki ciała, gdzie skóra jest cienka, delikatna. U dorosłych osób umiejscawiają się głównie w okolicach miejsc intymnych, u dzieci na skórze głowy. – Potrzebują krwi. Dla nich to żyć albo nie żyć – mówi dr Behan. – Żele, czy areozole odstraszają kleszcze na krótko. Jedyna skuteczna metoda to szczepienie.
Szczepionki kosztują od 40 do 80 zł.
Szczepienia trzeba powtórzyć w tym roku dwukrotnie. Dają odporność na 9-12 miesięcy. W przyszłym roku trzeba zaszczepić się jeszcze raz, a po 3-5 latach przyjąć tzw. dawkę przypominającą. Szczepić można już roczne dzieci. Przeciwskazania to ostre stany zapalne, choroby zakaźne.
Warto też zadbać o ochronę psów. Kleszcze mogą później przenieść się z ich skóry na człowieka.
- Większość naszych klientów wybiera obróżki odstraszające kleszcze (30-40 zł) – działają przez 7 miesięcy. Są też środki w płynach (12 zł) i areozolach do spryskiwania (20-40 zł) – mówi Joanna Zwierzchowska, lekarz weterynarii z olsztyńskiej kliniki ,Dogmed”.
Miejsca na skórze nie należy niczym smarować. Najlepiej delikatnie wyjąć kleszcza pensetą i zdezynfekować miejsce ugryzienia.
Autor artykułu:
Anna Mioduszewska